Galerie



TA STRONA UŻYWA COOKIES.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Ustawienia dotyczące cookies można zmienić w przeglądarce internetowej. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.
X

Red Box

Rozgrywki amatorskie
Sklep
RED BOX PIŁKARSKA AKADEMIA
RED BOX TV
Aktualnosci RED BOX
Aktualno¶ci
(

Emocje do samego końca

Red Box Soccer

07.01.2019

W ostatnią niedzielę rozegraliśmy aż siedem spotkań RED BOX Śląskiej Ligi Halowej. Była to pierwsza kolejka w nowym 2019 roku, kilka meczy w napięciu trzymało do samego końca. Co ważniejsze, niemal wszystkie drużyny pokazały na Hali przy ulicy Spółdzielczości swój optymalny futbol, co tylko zaostrza apetyty przed kolejnymi tygodniami zmagań.

FC Zawodzie - WITMED: 4-4 (2-3)

Lewandowski 2, Adamus, Kaczówka - Wita 2, Wlaź 2

Bez dwóch zdań zarówno FC Zawodzie, jak i WITMED na rundę finałową celują w grupę drużyn z miejsc 1-4. Aby nie stracić całkiem niezłej pozycji wyjściowej na otwarciu rozgrywek, ani jedni ani drudzy nie mogli niedzielnego meczu kończyć z zerowym stanem posiadania. I rzeczywiście, ostatecznie podzielili się oni punktami, a o wszystkim zadecydowała bramka w ostatniej minucie strzelona przez Fabiana Wlazia. Od samego początku tych wyrównanych zawodów to właśnie jego WITMED nadawał ton wydarzeniom na parkiecie. Pierwszą połowę śmiało możnaby podsumować mianem popisu ekipy Michała Wity, gdyby nie głupio stracona bramka na 3-2 tuż przed zmianą stron (do siatki trafił wtedy Damian Adamus). Trafienie kontaktowe wyraźnie pobudziło Zawodzie, które w 23 minucie dzięki Gracjanowi Kaczówce wyrównało. I tak z doskonale układającego się dla WITMEDu meczu, zrobiło się remisowo, a z czasem szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na stronę Rygola i spółki (Damian Lewandowski w 35'). Koniec końców rzutem na taśmę wyrównał Wlaź i pomimo iż wynik ten nikogo nie satysfakcjonuje - na pewno rażąco nie psuje całkiem niezłych nastrojów w jakich znajdują się patrząc w tabelę grupy A zawodnicy obu drużyn.

MPFC - FC Siemce: 2-0 (1-0)

Guzy, Szymała

Sporo nerwów kosztował MPFC mecz z FC Siemce. Murowany faworyt ostatecznie sięgnął w nim po komplet punktów, lecz z pewnością postawa przeciwnika mogła się podobać. Przede wszystkim ogromne zasługi, że mecz ten cały czas był "na styku" gracze z Siemianowic mogą mieć do swojego bramkarza. Mateusz Tunk po raz kolejny potwierdził w RED BOXie, że swój fach zna wręcz doskonale - wielokrotnie z wyczuciem stopował ataki "małpek". W końcu (była to 15 minuta) Marmozetę "odblokował" niezawodny Łukasz Guzy, a chwilę później (tuż po zmianie stron) przypomniał o sobie kapitan Krzysztof Szymała. Te dwa ciosy wyraźnie uspokoiły grę MPFC, które do końca zawodów pilnowało jakże cennych trzech punktów. Siemce miały swoje szanse, lecz tego popołudnia pod atakowaną bramką jego zawodnikom brakowało skuteczności. Głównie dlatego pomimo dalszych popisów Tunka - nie potrafili oni podnieść temperatury tego widowiska golem kontaktowym. Koniec końców Marmozeta triumfuje 2-0 i już za tydzień kolejnych punktów będzie szukać w starciu z mającym swoje problemy na początku Zimy Inwetem.

Inwet - RBV: 7-0 (3-0)

Ogryzek 4, Kabut 3

Ledwie... kilku sekund potrzebował Paweł Kabut, aby otworzyć wynik starcia z RBV. Właśnie w ten kuriozalny sposób rozpoczęła się przygoda z sezonem halowym drużyny Dawida Dulnego, która zbudowana jest na bazie zawodników występujących na "trawie" w kilku różnych ekipach. I pomimo iż mecz ten zakończył się wygraną faworyta (7-0), nie sposób odmówić Dulnemu i spółce ambitnych planów włączenia się do walki o jak najlepsze miejsce. Doświadczeni w Lidze RED BOX zawodnicy, wzmocnieni efektownym Grzegorzem Jezierskim mają pełne prawo "odpalić", lecz czy stanie się to jeszcze w rundzie zasadniczej - ciężko powiedzieć. A faworyzowany Inwet jak tlenu potrzebował meczu takiego jak ten. Po dwóch dość pechowych porażkach w niedzielę spokojnie odbudował zaufanie w swoje umiejętności, a wspomniany Kabut i Kamil Ogryzek dzięki kilku zdobytym bramkom potwierdzili całkiem niezłą formę strzelecką, która może przełożyć się na kolejne, jakże ważne dla ich zespołu ligowe potyczki.

Szóstka Katowice/Power Partners - Tyskie Browary Książęce: 5-5 (3-1)

Nahle 3, Piekorz, Micor - Michalak 3, M.Sopicki, A.Sopicki

Bez wielu podstawowych zawodników przystąpiły do kolejnego ligowego starcia grupy A ekipy Szóstki Katowice/Power Partners i Tyskich Browarów Książęcych. Luki kadrowe nie przeszkodziły im jednak w stworzeniu ciekawego widowiska, którego wynik wisiał na włosku do ostatnich akcji pełnych 40 minut. Pomimo iż jako pierwsi skutecznie zaatakowali tyszanie (w 8 minucie do siatki trafił Michał Michalak), Szóstka bardzo szybko wyrównała (Adam Piekorz), a w końcowej fazie pierwszej odsłony zdołała wypracować sobie dwubramkową zaliczkę na drugie 20 minut. Przez niecały kwadrans debiutant utrzymywał korzystny wynik, dopiero w 33 minucie (grające bez nominalnego bramkarza) Browary zdołały złapać kontakt. Pełną kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie wydawało się przywrócił swojemu zespołowi Serge Nahle, który kompletując hat-tricka na trzy minuty przed syreną końcową powiększył różnicę do stanu 5-3. Ostatnia minuta przewróciła jednak wszystko do góry nogami. Atakujący wszystkimi siłami zespół z Tychów najpierw po raz kolejny złapał kontatk (Michalak), a następnie dzięki swojemu kapitanowi Adrianowi Sopickiemu strzelił piątą bramkę, dzięki której ten szalony i bardzo emocjonujący mecz kończy się finalnie podziałem punktów.

Auto-Skup Fortis - Wolni Strzelcy: 4-3 (2-2)

Szpiech 3, Cieślak - Fus 2, Ornatowski

Radosław Szpiech w przeważającej większości na swoich barkach poprowadził Auto-Skup Fortis do premierowego zimą zwycięstwa nad Wolnymi Strzelcami. Wysoka dyspozycja zawodnika Roberta Kocura okazała się kluczowa, gdyż rywal niedzielnego popołudnia postawił ex Goldenowi Team bardzo wysokie wymagania. Sam początek nie zwiastował takich kłopotów. Gole Dominika Cieślaka i Szpiecha już na otwarciu ustawiły te zawody pod dyktando faworyta, lecz szybka riposta Kamila Fusa, a następnie gol na 2-2 w 16 minucie bardzo dobrze prezentującego się Tomasza Ornatowskiego mocno zachwiał dobre samopoczucie w szeregach Auto-Skupu. Kontrolę nad tym meczem przywrócił jednak bardzo szybko najlepszy gracz tego meczu, szybkim dubletem w okolicach 22 minuty przywracając swojej drużynie dwa gole różnicy. Wolni Strzelcy tego dnia wyraźnie mieli jednak ochotę na przełamanie złej passy i urwanie rywalowi choćby jednego punktu, lecz gol z 28 minuty Fusa okazał się ostatnim tego wieczora i po nerwowej ostatniej fazie komplet punktów inkasuje mimo wszystko Auto-Skup Fortis.

A-TN - FC Hollywood: 11-1 (3-1)

Kowalski 4, Chrobok 2, Chojnacki, Skok, Piech, Mateja, Przewieźlik - Zając

Bardzo solidnie na tle murowanego faworyta grupy B A-TNu prezentował się w ciągu pierwszych 20 minut FC Hollywood. Dzięki bramce w 8 minucie Ryszarda Zająca (bardzo szybko odpowiedział tym samym na otwierające trafienie Jarosława Kowalskiego) mecz ten przez sporo minut pozostawał otwarty, dopiero zryw tuż przed przerwą "fioletowych" zapewnił im bezpieczną przewagę na zmianę stron (3-1). Drugie 20 minut to już pełna kontrola wydarzeń boiskowych i sukcesywne powiększanie przewagi przez ekipię Tomasza Kopca. Z minuty na minutę Hollywood coraz bardziej tracił dystans, a i wiarę w sprawienie niespodzianki. Koniec końców faworyt wyśrubował wynik do finalnego 11-1, co na tym etapie rozgrywek nie dziwi. A-TN póki co nie może znaleźć rywala potrafiącego przez całe 40 minut dotrzymywać mu kroku, lecz sezon jest jeszcze długi i na pewno wcześniej czy później Kopiec i spółka będą musieli wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, aby osiągnąć swój cel - czyli medal halowych rozgrywek.

WSD Alter Ego Pub - Geo-Profit: 16-3 (4-3)

Tkacz 9, Malik 6, Sosnowski - Wietrzyński 2, Szopa

Dwie różne połowy miało starcie WSD z Geo-Profit. Pierwsze 20 minut to zaskakująco dobra postawa tych drugich, co spowodowało że gwiazdy Przemysława Kempnego nie potrafiły złapać wiatru w żagle. Nikłe prowadzenie WSD 4-3 nie było z perspektywy Borkiewicza i spółki dziełem przypadku, gdyż zespół ten w żaden sposób nie odstawał na tle faworyta. Niestety, "bombowe" wręcz otwarcie drugiej połowy zdmuchnęło to dobre wrażenie jak domek z kart. Kolejne efektowne i efektywne akcje WSD finalizowane były przez Michała Tkacza oraz Damiana Malika, co w połączeniu z wyraźnym spuszczeniem z tonu przez Geo-Profit przeobraziło się w jednostronny pokaz siły ofensywnej faworyta. Cała masa zdobytych goli mocno wyśrubowała dokonania strzeleckie napastników Kempnego, a i finalny wynik w ostatecznym swoim kształcie wybrzmiał w rozmiarach 16-3. To kolejny dowód iż WSD na Hali przy ulicy Spółdzielczości czuje się niezwykle pewnie, ale realną siłę tego zespołu tak na prawdę będzie można określić dopiero po meczach z innymi drużynami celującymi w medal.

Komentarze: 0



Archiwum Do góry
)

Komentarze

Dodaj komentarz


Komentarze


Uwaga

Redakcja serwisu RED BOX Amatorskie Ligi Piłkarskie nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.
)
foto

Cafe Red Box - Wiosna 2018 - Tydzień...

2018-06-10

foto

Cafe Red Box - Wiosna 2018 - Tydzień 9

2018-06-05

foto

Cafe Red Box - Wiosna 2018 - Tydzień 8

2018-05-27

foto

Cafe Red Box - Wiosna 2018 - Tydzień 7

2018-05-20

foto

Cafe Red Box - Wiosna 2018 - Tydzień 5

2018-04-29

foto

Cafe Red Box - Wiosna 2018 - Tydzień 4

2018-04-22

foto

Cafe Red Box - Wiosna 2018 - Tydzień 3

2018-04-15

foto

Cafe Red Box - Zima 2017/18 - Tydzień...

2018-02-27

foto

Cafe Red Box - Zima 2017/18 - Tydzień...

2018-02-13

RedboxTv Wszystkie filmy
)

Nasi partnerzy

Ładowanie sponsorów

Projekt i wykonanie: Hive Sports & Media